Ogólnopolska Sesja Letnia Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych

W dniach od 30 lipca do 5 sierpnia b.r w Sławie odbywała się ogólnopolska sesja letnia Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych .Zjechali się więc profesorowie wielu polskich uczelni , dyrektorzy placówek oświatowych i kulturalnych ale też działacze i animatorzy kultury z Warszawy , Gdańska ,Wrocławia , Łomży , Kłanina , Śremu , Łodzi , Janowa Lubelskiego , Milicza itd."Być Polakiem , być Europejczykiem na granicy Lubuskiego i Wielkopolski " ,był to temat przewodni wykładów , wycieczek  ,dyskusji , zajęć warsztatowych i spotkania z zaproszonymi gośćmi z Paryża  . 2 sierpnia uczestnicy sesji odwiedzili Gminę Wijewo. Oto jak sami opisali tę wizytę w swojej "TULOTCE "nadesłanej właśnie do nas...

"Historia żywa, opowiedziana w Wijewie, we czwartek rano ,2 sierpnia. U Pana Wójta Mieczysława Drożdżyńskiego , z polska gościnnością i niezwykłą serdecznością spotkali się tulwcy. Zaproszono niezwykłych ludzi , by opowiedzieli nam swoje historie. O Bartku z Piekła , który przez wiele lat sam usypywał kopiec Willsona ; o tym , czym była "śmiercicha"i dlaczego małe dzieci biegały z "nowymlotkiem", a  także o Gwiazdorach , którzy odpytywali ze znajomości pacierza opowiadał Pan Kazimierz Wolniczak. Na koniec uraczył nas miejscowa legendą o wyspie konwaliowej , którą porastają tylko różowe konwalie , gdyż po dziś dzień kwiaty piją krew poległych w czasie potopu szwedzkiego miejscowych wojaków. O bohaterach Wijewa i Brenna oraz okolic opowiedział Pan Przemysław Zielnica- germanista z historycznym zacięciem i wielką pasją badawczą. Przedstawił trudne dzieje ludzi uwikłanych często brutalną historię, która zmuszała do podejmowania niechcianych decyzji w okresie zaborów , powstania wielkopolskiego i wojny 1920 roku. Ostatnią historią powiedzianą z wielkim spokojem i godnością są dzieje uratowanej z marszu śmierci kobiety , Żydówki narodowości czeskiej , którą ocaliła matka Pana Józefa Wojciecha. Jego ojciec w tym czasie przebywał w Oświęcimiu , a matka mieszkała w jednym domu z Niemką , której mąż walczył na froncie. To wszystko mogło się wydarzyć właśnie na pograniczu i tylko od ludzi zależało , jaki bieg nadadzą wydarzeniom. Ta historia pokazuje , że dobroć i szlachetność potrafią stanąć ponad największą i najbrutalniejszą zawierucha historyczną. Opowieść Pana Józefa poparta materialnymi świadectwami , jest tego najlepszym dowodem.

tul zdj11.jpg

tul18.jpgtul19.jpgtul16.jpgtul 12.jpg